wtorek, 28 lutego 2017

Boring life

W końcu weekend. Chwila oddechu.
Ten tydzień był dość ciężki non stop kartkówki sprawdziany, jazdy i tak w kółko. Zero czasu dla siebie.
Pocieszenie jest takie, że będzie jeszcze gorzej.
Nie ma co narzekać.  Jak każdy młody muszę przejść przez ten okres. Jeszcze 1.5 roku i koniec. Wtedy dopiero docenię szkołe.
U mnie problem nie polega na tym, że nie lubię się uczyć.
Bo lubię. Nie lubię siedzieć na tyłku przez cały dzień.  8h, a później jeszcze w domu chwilą na powtórkę, zadania itp. To mnie najbardziej męczy. 
Młodzież nie lubi szkoły z wielu przyczyn. A ja ?
Bo trzeba tam siedzieć. Wiem, że dziwny że mnie człowiek ale prawdziwy.
Męczy mnie myśl, że przez ten czas mogłabym zrobić konkretny trening, pojeździć na rowerze. 
A co mi pozostaje? Siedzieć w szkole ....
Gdyby szkoła polegała na nauce o dietetyce, treningach ...
A jak jest?
Muszę uczyć się tego co w każdym bądź razie wcale mnie nie interesuje.
Jest to przydatne w codziennym życiu. Tego nie mogę zaprzeczyć, ale dlaczego tak długo trzeba być w bezruchu ? :(
Skomplikowany że mnie człowiek.
Ciężka mnie rozgryść.
Zrozumieć.
Każdy ma swoje podejście do życia .
Ja mam akurat takie z czego jestem bardzo dumna.
Hm już nie długo zakończy się moja nauka prawa jazdy. Może wtedy znajdę więcej czasu dla siebie.
Mówiąc więcej czasu dla siebie mam na myśli bloga, siłownię i rzeczy z nią związane.
Moim celem jest doszkolic się w dziedzinie dietetyki i anatomii.
Krok po kroku.


Dziś prezentuje wam hm outfit w stylu wyjściowym.
Tak zwany kościółkowy :)
Nic szczególnego.
Koszula, spodnie i kurtka :)
Moje postanowienie na marzec.
Znaleźć więcej czasu na bloga.
Co drugi dzień post :)