piątek, 2 czerwca 2017

My small world


Każdy ma swój taki mały świat, do którego lubi uciekać.
Świat, w którym czuje się bezpiecznie, gdzie nie ma problemów, gdzie panuje cisza, spokój, radość.



Każdy z nas ma swoje jakieś małe i duże problemy.
Jedni lepiej sobie z nimi radzą, drudzy gorzej.
Jednak nie ma życia idealnego. Coś zawsze będzie nie tak, przez co szukamy różnych ucieczek, aby zapomnieć o wszystkim. To dlatego szukamy swoich małych światów.
Mój świat nazywa się sport.
Wszystko co związane ze sportem daje mi ukojenie duszy.
Jazda na rowerze, ćwiczenia siłowe, cardio, gry drużynowe...
Wszystko to sprawia, że czuję spokój, wewnętrzną ciszę, wszystko znika...
Tak też poradziłam sobie z wieloma problemami.
Nie potrzebowałam lekarzy, lekarstw potrzebowałam jedynie hobby, któremu poświęcę całą uwagę.
Czasem wydaje się nam, że nie damy sobie rady, że problemy nas przerastają, szukamy pomocy u różnych ludzi, a mamy ją na wyciągnięcie ręki.
Sport to coś w rodzaju miłości.
Zrozumieją to tylko ci, których sama ta miłość uwiodła...
Z początku przyznaję był to niechętny obowiązek, zmuszanie się do pracy, milion litrów potu...
I co to przyniosło?
Wewnętrzny spokój.
Dzięki momentowi odkryłam swój cel życia.
Życie miewa różne niespodzianki.
Labirynty, zakręty, skrzyżowania...
Nigdy nie wiadomo jak ono może się potoczyć...
Jednak najważniejsze by mieć zdrowie iść po swoje.
Niczego nie przewidzę....
Wiem tyle, że moje serce bije w rytm sportu :)
Niech zacznie i wasze.
Na pewno się nie zawiedziecie.
Bo pot, poświęcenie i wysiłek jaki w to włożycie przyniesie zamierzone cel...

pozdrawiam :)

Dziś na salony wbija 2 w 1.
Spódniczko spodenki w dodatku kombinezon.
Poprawka. Dziś na salony wbija 3 w 1
Co tu więcej komentować.
Hyhy. Ciekawe wzorki :)
Nie nadaję się do komentowania moich stylizacji.
Ja po prostu lubię się ubierać, a nie wypowiadać :)