środa, 24 maja 2017

Just me

Trenując czujesz się zmęczony, kończąc czujesz się szczęśliwy....
Coś w tym jest.
Nawet najlepsi odczuwają zmęczenie. Są dni lepsze i gorze.
Mimo wszystko siłownia daje największe szczęście.
Dużo osób jednak tego nie rozumie.
Nie rozumieją osób ćwiczących, z pasją, z planami, z marzeniami.
Jest to dla nich nie oczywiste...
Po co ci to? pytają.
Co w tym takiego fajnego?
Sam pot, zmęczenie i nic więcej.
Kobiety umięśnione nie wyglądają ładnie...
To są słowa, które jeszcze bardziej motywują.
Bo widzisz w ich oczach iskrę zazdrości, że tobie się udało, a oni są zbyt leniwi by w ogóle zacząć.
Przyznaję, iż mi czasami ciężko iść na siłownię. Czuję takie zmęczenie, jakby mój duch uleciał z ciała. Myślę sobie. Ok dziś przerwa, a zaraz. Oj nie nie, nie ma tak łatwo.
Idę, wchodzę, przebieram się i energia sama się pojawia, aż nie wiem kiedy skończyć.
Nie chcę kończyć, chcę tam być non stop.
Wiem, że nie wstawiam na bloga fotek brzucha itp., może moje słowa nie są, aż tak bardzo wiarygodne, ale jest na to kilka powodów.
Spokojnie jeszcze kiedyś sobaczycie całą moją metamorfozę.
Wszystko powoli.

A dzisiaj nic nowego. Jeansy i top. Może jest to nudny ubiór, ale w tym czuję się nalepiej.
Nie chodzi, że zrzynam od kogoś stylówkę, po prostu ubieram to w czym czuję się dobrze.
Nie zważając na nikogo :)