piątek, 28 kwietnia 2017

Everything is possible

Znalezione obrazy dla zapytania everything is possible

Może staje się nudna. Nie wątpię. W kółko nawijam to samo :/
Mam na to wytłumaczenie. Mówię o tym co sprawia mi przyjemność. Mówię o czymś co kocham.
Blog to taki mój pamiętnik.
Nie oczekuję od nikogo odpowiedzi, na nic.
Taki mój monolog.
Wyrzucam tu wszystko co mnie trapi i co cieszy :)
Właśnie siłownia jest jedną z największych miłości.
O tym mogę nawijać cały dzień i noc i dzień i noc.
Może to dla jednych bezsensowne.
Podnoszenie ciężarów, tak zwane siepanie się z tym.
Wiele ludzi nie widzi w tym sensu. Kurcze. Kobieta i takie widoczne mięśnie?
Fuuuujjjjjj :P
A mimo to, ja idę na siłownię z podniesioną głową i z olbrzymim uśmiechem, a z jeszcze większym wracam do domu.
Brakuje mi takiej osoby, z którą mogłabym o tym porozmawiać.
Teraz nie mówię, o takiej osobie, która by się miała za boga siłowni...
Chyba rozumiecie o co chodzi.
Tak po prostu z prostym człowiekiem, który ćwiczy bo to kocha, a nie kocha siebie za to, że tam chodzi...
Taka mała różnica...
Dlatego tutaj tak często piszę o siłowni.
Bo lubię o tym gadać.
Nikt nie jest zmuszany do czytania moich wypocin.
Ja to robię, bo chcę.
Każdy może mieć swoją opinię.
Ciężary uwalniają mnie od wszystkiego. Na siłowni nie ma miejsca na smutek. Są tylko cięzary i ja.
Po siłowni jest tylko ból i ja...
Częto jest to po prostu lekarstwo na wszystko. Na zmartwienia, smutek ...
Moje słowa zrozumieją tylko ci którzy mają podobne do mnie zainteresowania.
Siłownia nie musi się od razu kojarzyć z czymś złym. Wiele plusów w niej znajdziecie.
Człowiek już taki jest, ma dużo problemów, a tam nic nie istnieje.
Tam wszystko przemija... Nie ma czasu na rozmyślanie.
Wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.
W momencie robienia serii skupiasz się tylko i wyłącznie na ćwiczeniach.
Później pozostaje tylko ból. Ten ból nie kojarzy się z czymś złym.
To jest niesamowite uczucie. Im bardziej mnie boli tym bardziej jestem szczęśliwa.
Śmieszne co? A jednak prawdziwe.
Efektem ubocznym jest jedynie niesamowita figura...
I to ciągnie nas dalej :)
Ja z dnia na dzień czuję się szczęśliwsza.
Uwolniona z codzienności, ze świata, z tego komsumpcyjnego stylu życia.
Nie chodzi o to by mieć jak najwięcej, chodzi o to by mieć mniej a bardziej wartościowe.
Siłownia mi uświadamia, że nie muszę mieć miliona na koncie, by być szczęśliwa...
Wystarczy robić to co się kocha. To daje największe szczęście :)

Pozdrawiam

Ps. Mam jeszcze wenę, ale nie zanudzam :)
Innym razem dokończę swoje myśli ...