czwartek, 11 lutego 2016

Rok metamorfoz

Równy rok temu zaczęła się moja przypadkowa miłość do treningów.
Czysty przypadek...
Po prostu był post i odmówiłam sobie słodyczy, chipsów i wszelakiego rodzaju fast food'ów. I tam zaczęłam robić od czasu do czasu z 20 min jakichś treningów z Ewą Chodakowską. Szybko się męczyłam. I bardziej mnie to wykańczało niż cieszyło. Nie byłam przekonana czy to w ogóle ma jakiś sens. po pierwszym treningu nic nie widziałam, drugim, trzecim. Żadnych efektów. Złościłam sie. I odpuszczałam. Po tygodniu znów był jakiś trening. I tak w kółko. Lecz w pewnym momencie swojego życia zdałam sobie sprawę, że jednak na jakikolwiek efekt trzeba czekać dłuższy okres i po prostu walczyć. Treningi trwały dłużej. Zaczynało mnie to cieszyć. Dodatkowo zaczęłam biegać. Przeradzało sie to po prostu w obowiązek. Kazałam sobie po prostu nie odpuszczać i codziennie ćwiczyć. To było moje ,,zadanie domowe'', które musiałam odrobić. Doszła do tego dieta, taka z przymusu. Tak to trwało i trwało. Walczyłam i każdego dnia coraz bardziej to lubiłam. Ten pot, który spływał z mojego czoła i każdego możliwego miejsca dawał mi szczęście. Mijały dni, miesiące, a zwykła chęć  zrzucenia kilku kilogramów przerodziła się w hobby. Codzienne treningi przerodziły się w sens życia. Życiowy cel.
Czysty przypadek. Pulchniutka dziewczynka, zawsze najgorsza z wf przerodziła się w miłośniczkę sportu i zdrowej diety.
Życie pisze różne scenariusze, ale nigdy nie spodziewałabym się, że moim celem w życiu będą treningi.
Czasem jedna chwila może wywrócić wszystko do góry nogami.
Czasem jedno zdarzenie zmieni nasz pogląd na świat i własne życie.













Owsianka gotowana na wodzie z czarnymi porzeczkami ^^







                                                            Koszula tkmaxx
                                                            spodnie H&M
                                                            sweterek H&M